Kosciół w Polsce. Strona: 11

Dodano: 2008-10-19 11:37

Kosciol jest z byt przesiagniety (jak dla mnie) pycha i chciwoscia, ale z jednej strony nie dziwie sie temu. Jesli glowa kosciola, mowie tu a Wtykanie i papiezu, pare wiekow temu sama mordowala by sie wzbogacic o tereny i zlota (zakon krzyzacki), wiec kosciol bierze z tego przyklad. Ostatnio glosne afery dotyczace listy osob ktore nie daly np na budowe kosciola...pewnie ksieza i tak polowe biora sobie do kieszeni. Dla mnie ta instytucja jest poprostu smieszna, zaprzecza swojej wierze, wiec jest falszywa.


Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane


Dodano: 2008-10-19 13:24

jovita napisał(a):
dla mnie kościół w Polsce kojarzy się przede wszystkim z fałszem, zacofanie, aferami, pedofilią i prawie z samymi negatywami. Moim zdaniem człowiek nie potrzebuje pośredników w kontakcie z Bogiem -dla mnie wyższą energia która jest w nas wszystkich i wszędzie. Kiedyś podzieliłam się własnymi odczuciami z koleżanką, ta jest bardzo religijna, poszła się wyspowiadać, ksiądz jej powiedział, że należę zapewne do jakieś sekty albo szatan mnie opętał, więc żeby trzymała się ode mnie z daleko bo jej dusza będzie w niebezpieczeństwie.....:/ To się nazywa ciemnota!!!!


Być może problemem jest to, że wiadomości o Kościele czerpiesz z post komunistycznej "Polityki", trockistowskiej "Gazety Wyborczej" czy lewackiego "Przekroju".


Forever Begins.


Dodano: 2008-10-19 13:26

Lucyferianka napisał(a):
Kosciol jest z byt przesiagniety (jak dla mnie) pycha i chciwoscia, ale z jednej strony nie dziwie sie temu. Jesli glowa kosciola, mowie tu a Wtykanie i papiezu, pare wiekow temu sama mordowala by sie wzbogacic o tereny i zlota (zakon krzyzacki), wiec kosciol bierze z tego przyklad. Ostatnio glosne afery dotyczace listy osob ktore nie daly np na budowe kosciola...pewnie ksieza i tak polowe biora sobie do kieszeni. Dla mnie ta instytucja jest poprostu smieszna, zaprzecza swojej wierze, wiec jest falszywa.


Twoje argumenty są naiwne. Równie dobrze mogłabyś powiedzieć- "Ponieważ czasami jakaś matka lub ojciec piją wódkę, to nie wierzę w instytucję rodziny", lub- "Zdarzają się kiepscy nauczyciele, więc nie wierzę w instyctucję szkoły".


Forever Begins.


Dodano: 2008-10-19 13:38

no moze sa, ale od wiekow tak jest z kosciolami i trudno zeby szybko to sie zmienilo, historia w tym przypadku odgrywa wazna role.


Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane


Dodano: 2008-10-19 13:43

Lucyferianka napisał(a):
Kosciol jest z byt przesiagniety (jak dla mnie) pycha i chciwoscia, ale z jednej strony nie dziwie sie temu.


To chyba nie jest cecha kościoła tylko społeczeństwa które go tworzy. Ludzie należący do kościoła - czyli jego części składowe są ta pychą przesiąknięci - nic więc dziwnego że wnoszą je i do wspólnoty religijnej. Nie sadzę aby te cechy dało się z kościoła i społeczeństwa wyplenić, co więcej - uważam że z czasem będzie jeszcze gorzej. W moim przekonaniu kościół jest instytucją która w pewien sposób spowalnia dążenie ludzi do wypracowania w sobie skrajnego egoizmu, chamstwa i postawy "róbta co chceta". Stawia pewne moralne wzory do naśladowania - czasami bardzo niewygodne bądź nieatrakcyjne, lecz jednak (dla części z nas) skuteczne


pornografia: http://staryzgred1979.blox.pl/html pornografia w star treku: http://ksiazkimojegodziecinstwa.blox.pl/html


Dodano: 2008-10-19 13:44

a co do twoich przykladow, kiepscy nauczyciele, ale wiadomo ze kazdy czlowiek jest inny, tak samo z duchownymi sa zli i dobrzy, ale chodzi o ogol.


Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane


Dodano: 2008-10-21 15:41

To jednak nie ludzie namawiaja duchownych by ich okradali. Przeciez to ksiadz jest glowa kosciola, jesli ludzie by posiadali jakas inteligencje sami by to wreszcie zauwarzyli, ze sa potrzebni by dawac jalomuzne...przewaznie twierdza "ja nie ide do kosciola dla ksiedza, tylko ide by sie pomodlic" ale zawsze trzeba zaplacic chocby za komunie, albo na budowe nowego domu dla ksiedza, a pozniej widzimy naszego kochanego proboszcza za nowym mercedesem


Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane


Dodano: 2008-10-23 14:02

Dobra duchowni to tez ludzie...ale to oni nas nauczaja jak postepowac z drugim czlowiekiem, a sami jak sie zachowuja? A no tak...czlowiek ma to do siebie ze swojego niewiedzi, a cudze w calej okazalosci...w skrucie mentalnosc czlowieka. Tylko czy kazdy czlowiek chce glosic slowo Boga? No nie, jesli ktos sie zdecyduje, to niech sie trzyma swojej wiary, a w szczegolnosci przykazan. Jaki ksiadz taka parafia, a jak ludzie bronia ksiedza w sytuacjach gdzie wiadomo, ze popelnil przestepstwo to ich sprawa. Jaki kosciol jest taki jest i tak sie nie zmieni.


Nitimur in vetitum - dążymy do tego co zakazane


Dodano: 2008-10-23 14:25

Lucyferianka napisał(a):
Przeciez to ksiadz jest glowa kosciola
cholera, a ja myślałem że papież :wink:



Dodano: 2008-10-23 18:04

Jak dla mnie Koscioł to jeden wielki cyrk na kołkach :twisted:



Dodano: 2008-10-23 18:34

Stwórzmy organizacje w Polsce na styl Black Circle :twisted:


W dupie mam motto ;p


Dodano: 2008-12-29 02:41

Cóż jak kiedyś praktykującym katoliczkiem bylem tak teraz raczej intelektualnym satanista - wierze w co chce i nikt mnie do tego nie zmusi. Księża jakich znalem byli hm.. raczej kiepscy.. to idioci, pazerni jak cholera, to inni wyniośli i nie szanujący ludzi. Tak i od kościoła odskoczyłem jak najdalej. Jednak ostatnio przypadkiem trafiłem na spotkanie pewnego kolka biblijnego(miałem dostarczyć na nie siostrzyczkę). Porozmawiałem z księdzem i tak mimo moich poglądów na kościół uczęszczam na spotkania i dyskutuje na rożne tematy związane głównie z wiara. Ów ksiądz jest pierwszym tak równym gościem w tej branży jakiego poznałem, otwarty, serdeczny, mający dobry gust muzyczny(:D, na każde spotkanie zabieram moje płytki), wykształcony i cholernie inteligentny. Dlatego nie przekreślam już całego kościoła a tylko parę jednostek. Co nie znaczy ze nagle się nawróciłem



Dodano: 2008-12-29 19:59

Lucyferianka napisał(a):
...trzeba zaplacic chocby za komunie, albo na budowe nowego domu dla ksiedza..


po pierwsze, to papież jest głową kościoła.

po drugie, nie trzeba płacić, ludzie robią to tylko jeśli mają taką ochotę, w końcu to jałmużna.

po trzecie, sprawiasz wrażenie jakbyś próbowała zabłysnąć wiedzą, której nie posiadasz. albo jakbyś nie mogła do końca rozwinąć swojego poglądu.

z kolei ja jestem praktykującą chrześcijanką, ale to nie znaczy , że zamykam się na innych ludzi, mam paru znajomych wśród satanistów, ateistów, islamistów, ludzi z Hare Krishny , agnostyków i dobrze się dogadujemy, nikt nikogo nie nawraca, poprostu jestem zdania, że religia i wiara jest prywatną sferą w życiu człowieka i nikt oprócz niego samego, nie ma do niej wstępu. Wiara to sprawa indywidualna, i moim zdaniem trzeba być w tym wypadku tolerancyjnym.



Dodano: 2008-12-29 20:04

a jeszcze jedno. Co do księży to prawda, niektórzy już w ten sposób mówią, że nie da się ich słuchać. no ale na szczęście są jeszcze tacy, którzy są tolerancyjni, a nie tacy, którzy wytykają Ci palcami jakiej muzyki słuchasz i mówią, że to złe. Niestety tych księży co tylko potrafią mówić o tym co robisz źle jest od cholery. ale na szczęście są jeszcze ci, z którymi można porozmawiać jak człowiek z człowiekiem. poza tym nie zgadzam się ze wszystkimi regułami jakie narzuca mi kościół, niektóre uważam za niedorzeczne, ale to nie przekreśla wcale mojej wiary.



Dodano: 2008-12-29 20:50

Myślę, że czym innym jest wiara, a czym innym instytucja jakiegokolwiek kościoła. Nie chcę wdawać się w krytykę, ale wydaje mi się, że jeśli jakiś Bóg (z wielkiej litery) istnieje, to kościół, jako pośrednik między mną, a Nim, tylko mnie od Niego oddala, a jedyną istotną kwestią jest osobisty kontakt z Absolutem :)

A jako, że przeżycia religijne są niekomunikowalne jedyny dialog na ich temat może wyglądać mniej więcej tak:
- Nie miałem nigdy żadnego przeżycia religijnego.
- Acha. Ja miałem :)


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-29 23:31

Pan napisał(a):
Jezus uczniow rozeslal, by nauczali. To raz. Jezus mowil, ze bedzie tam, gdzie zbierze sie choc 2 lub 3.


Z tego wynika, że solo modlić się nie warto, bo i tak nic z tego, a jeśli jednak coś z tego, to obecność nie jest obowiązkowa

Oczywiście rozumiem, że wokół przywódcy religijnego zbiera się jakaś grupka wyznawców i prędzej, czy później znajdą sobie oni jakieś lepsze miejsce spotkań niż "pod drzewem" - mimo to sądzę, że podstawą wiary jest przeżycie religijne, a nie relacja z nastej ręki o tym, co przydarzyło się temu, czy innemu :)


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-30 02:04

Pan napisał(a):
Jezus uczniow rozeslal, by nauczali. To raz. Jezus mowil, ze bedzie tam, gdzie zbierze sie choc 2 lub 3.

W chrzescijanstwie jednak wazna jest wspolnota, a zeby ta wspolnota nie zbierala sie na mrozie czy w jaskini, istnieje instytucja, by kult zorganizowac, a takze by przekazywac wiedze o Bogu. Na pewno nic wiecej niz "ja przezylem" nie da sie o Bogu powiedziec? (logiczna pulapka)


Mogę dodać, ze dla katolika, Kościół jest dziełem Boga, i bez Kościoła nie można prawdziwie wierzyć. Z pozycji katolickich, osoba odrzucająca Kościół odrzuca również Boga, który jest jego stwórcą przez Jezusa.Tak więc mówienie, że wierzy się w Boga bez jednoczesnego zaufania Kościołowi i papieżowi jest nie do pogodzenia w oczach wierzącego katolika.


Forever Begins.


Dodano: 2008-12-30 09:55

Wiara katolicka jest tak daleka od Pisma, że moim zdaniem nie jest to już ta sama religia. Te wszystkie sobory, który ustanawiały coś tak, jakby były Bogiem. I moje ukochane "nie zabijaj", z którym katolicyzm nie miał nigdy problemu. Bo jak mówi mój ulubiony komik George Carlin - wg religii zabijanie to rzecz względna, to zależy kto kogo zabija... Hm...


If you don't live for something, You'll die for nothing.


Dodano: 2008-12-30 10:23

Bo przykazanie "nie zabijaj" dotyczyło członków własnej grupy Naród wybrany też nie miał żadnych problemów z mordowaniem, kiedy okazało się, że ziemia obiecana jest już zamieszkana, chociaż od jakiegoś czasu miał już przykazania

Rzeczywiście religia katolicka zakłada nierozerwalny związek Boga i kościoła i wyrzekając się drugiego, negujemy pierwsze. Jednakże Bóg nie jest słowem zastrzeżonym dla chrześcijaństwa i można w niego wierzyć nie będąc chrześcijaninem


On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...


Dodano: 2008-12-30 12:51

Pan napisał(a):
A nie jestes tez satanistka, ktora sobie wybiera, ktora czesc religii akceptuje? :>


nie, nie jestem satanistką. a wybierać sobie też nie wybieram, może niedokładnie napisałam. chodzi mi o to, że niektóre poglądy kościoła mi nieodpowiadają, ale to nieznaczy, że nie staram się żyć według nich. zasad zazwyczaj się nieakceptuje, ale czasem trzeba według nich żyć.

Na przykład nie odpowiada mi negatywne nastawienie kościoła do zapłodnienia inwitro (nie pamiętam jak się pisze) - ale to jest raczej pogląd wygłaszany przez księży, nie widzę w tym nic złego, że dajmy na to jakaś kobieta nie ma partnera, z którym mogłaby mieć dzieci, a chce poczuć jak to jest nosić w sobie dziecko i potem móc cieszyć się jego narodzinami.



Dodano: 2008-12-30 12:58

Arantasar napisał(a):
Jednakże Bóg nie jest słowem zastrzeżonym dla chrześcijaństwa i można w niego wierzyć nie będąc chrześcijaninem


Też jestem tego zdania.
Dajmy na to, moja babcia wierzy w Boga, ale nie chodzi do kościoła- bo uważa, że to niepotrzebny teatrzyk, moim zdaniem prawdziwa wiara nie polega tylko na tym, że się pójdzie do kościoła, odstuka parę modlitw i tyle, to jest swego rodzaju ciągłość. I nie można tylko ciągle bezmyślnie wystukiwać "Ojcze Nasz" , już lepiej jest rozmawiać z Bogiem , w jakiś taki duchowy sposób. Chodzię do kościoła, owszem, ale to tylko jeden z elementów mojej wiary, który nie jest tak naprawdę najważniejszy, trzeba w sobie wiedzieć w co się wierzy, a nie, że np. idzie sobie koleś do kościoła, z myślą "pokażę wszystkim, jaki to ja jestem wierzący, pójdę do kościoła, niech mnie widzą, że się modlę" a potem wraca z tego kościoła, i co robi? np. spuszcza łomot swoim dzieciom, wtedy postawa, którą reprezentuje w kościele nijak się ma do rzeczywistości.



Dodano: 2008-12-30 14:13

cold_lady_dark napisał(a):

Na przykład nie odpowiada mi negatywne nastawienie kościoła do zapłodnienia inwitro (nie pamiętam jak się pisze) - ale to jest raczej pogląd wygłaszany przez księży, nie widzę w tym nic złego, że dajmy na to jakaś kobieta nie ma partnera, z którym mogłaby mieć dzieci, a chce poczuć jak to jest nosić w sobie dziecko i potem móc cieszyć się jego narodzinami.

"In vitro" w ramach sprostowania :wink:
Czym jest dziecko?? Jest to nowy byt powstały na skutek współżycia dwóch osób. Czy dziecko powstało dlatego aby się nim cieszyć?? Po części na pewno tak ale to nie główna przyczyna. Chodzi tutaj o przedłużenie gatunku, o przekazanie cech dwojga osobników jednej istocie. Argument jaki przytoczyłaś, tzn. żeby ktoś samotny mógł cieszyć się z macierzyństwa jest idiotyczny. Do powstania dziecka potrzebne są gamety dwojga ludzi. Dlatego łączą się oni w pary i zawierają małżeństwa. To jak sytuacja się układa później, to temat na inną dyskusję. Metoda "in vitro" stosowana na zasadach o jakich wspomniałaś, burzy sens zawierania małżeństw. Ta metoda ma sens tylko wtedy, gdy dwoje ludzi będących w związku nie może mieć dzieci z przyczyn biologicznych i tylko wtedy. Dziecko to nie zabawka. Potraktowałaś chęć ciąży i posiadania dzieci, jak chęć posiadania psa. Kiedy piesek się znudzi to oddaje się go do schroniska lub robi gorsze rzeczy. Życie ludzkie to nie zabawka. Poprzez takie pojmowanie sztucznego zapłodnienia niedużo brakuje do równie idiotycznego pojmowania aborcji jako antykoncepcji (gwoli przypomnienia topik o aborcji już istnieje)


Dobry Kot - martwy Kot


Dodano: 2008-12-30 17:53

A zastanawiałeś się kiedyś, jakie mogą być powody odejścia z Kościoła? Czy choćby bycia niepraktykującym? Co byś czuł, gdyby np. kapłan Kościoła Katolickiego uwiódł Ci żonę? Gdyby molestował Cię kapłan? To wszystko nie jest takie proste jak Ci się wydaje...Jeśli ktoś doświadczył krzywdy ze strony duchowieństwa lub osób, które niby byly takie pobożne, a czyniły ludziom wielkie zło i krzywdę, to nie dziwię się, że taka skrzywdzona osoba ma uraz do Kościoła i wiary...



Dodano: 2008-12-30 18:02

Vika napisał(a):
A zastanawiałeś się kiedyś, jakie mogą być powody odejścia z Kościoła? Czy choćby bycia niepraktykującym? Co byś czuł, gdyby np. kapłan Kościoła Katolickiego uwiódł Ci żonę? Gdyby molestował Cię kapłan? To wszystko nie jest takie proste jak Ci się wydaje...Jeśli ktoś doświadczył krzywdy ze strony duchowieństwa lub osób, które niby byly takie pobożne, a czyniły ludziom wielkie zło i krzywdę, to nie dziwię się, że taka skrzywdzona osoba ma uraz do Kościoła i wiary...

Rany, pomyśl trochę logicznie. Kto tworzy Kościół?? Tworzą go ludzie, których jednoczy wiara w jednego Boga. Czy ów Kościół jest odpowiedzialny za wypadki o jakich napomknęłaś?? Nie, gdyż dokonują ich ludzie. To na nich spada wina, gdyż wbrew wartościom jakim hołdują, zrobili to co zrobili. Na podstawie działania kilku jednostek nie oceniaj całości. Z resztą, prześledź cały wątek to zrozumiesz :wink:


Contra vim Mortis non est Medicament...


Dodano: 2008-12-30 18:42

...ja nie powiedziałam, że popieram taką postawę, jaką opisałam, chłopcze, napisałam tylko, że ją r o z u m i e m... :roll: wierzę w Boga, ale uważam, że ważniejsze od coniedzielnego chodzenia do Kościoła są uczynki ludzi po prostu, to jacy jesteśmy dla innych itp. Generalnie na ten temat mam opinię podobną do Arantasara...można być osobą wierzącą w Boga, ale jednocześnie widzieć niedociągnięcia i błedy Kościoła jako instytucji...



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło